Jakkolwiek nieskromnie to zabrzmi - uważam się za osobę bardzo inteligentną. Może się to wydawać trochę dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że nie zdałam i w zasadzie powtarzam rok. Jednak zrobiłam to z wyboru, ponieważ zupełnie ojebałam rok, nie uczyłam się, wagarowałam, przychodziłam pijana do szkoły. O losie, to brzmi zbyt patologicznie! Rozwiewając wszelkie wątpliwości - nie, nie pochodzę z takiej rodziny. Moi rodzice są przeciętni. Być może jedynie trochę nie zwracali na mnie uwagi i faworyzowali starszą siostrę, ale nie mogę też na nich bardzo narzekać - nikt nie jest idealny. Jednak, kończąc tę małą dygresję, ten krótki epizod (żeby nie używać słowa 'błąd', ponieważ nie uważam tak) wiele mnie nauczył. To niesamowite o ile zmieniło się całe moje podejście. Tylko trochę chce się rzec 'ze skrajności w skrajność', bo jak jeszcze rok temu nie wymagałam od siebie nic, tak w tym roku mam wręcz chore ambicje. Czuję, że mój organizm protestuje i domaga się więcej snu.
Chociaż paradoksalnie mimo moich wielkich ambicji jestem też nieprzeciętnie leniwa. Zestawienie tych dwóch cech jest bardzo kłopotliwe. Dziś, dzień przed dwoma znaczącymi testami nic nie umiem - nie przysiadłam do danego materiału ani przez chwilę. To nie oznacza, że przyjdę nieprzygotowana, po prostu dziś czeka mnie zapierdalanie ponad moje możliwości. Taka właśnie jestem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz